55. Sny mnie czasem dobijają.

dog-2742328_640

Od kilku dni nie wiedziałam, co by tu napisać. Do dzisiaj.

Śnił mi się mój ślub. Cywilny, czyli jedyna forma tej uroczystości, jaką akceptuję. I to był jedyny element tego dnia, który się zgadzał. Reszta nie za bardzo. Było opóźnienie. Świadkowa nie dotarła. Przyszły pan młody co jakiś czas wychodził sobie z sali. Nie było przygotowanych dokumentów dotyczących nazwiska po ślubie – zamiast tego miałam je sobie wybrać z listy dostępnej na komputerze. No i co najgorsze – ślub w założeniu miał być ograniczony do minimum w kwestii liczby gości. Mieliśmy być my – para młoda, świadkowie, rodzice, rodzeństwo, dziadkowie i chrzestni. Jednak moi bracia z rodzicami stwierdzili, że „jak to tak bez reszty rodziny” i za moimi plecami zaprosili jeszcze inne osoby.

Gdy się zbudziłam, nabuzowana emocjami, zrozumiałam, że wcale nie o ślub chodziło. Kiedyś było tak, że starałam się wszystkich zadowolić. Obecnie trochę do mnie dotarło, że moje życie jest moje i w związku z tym nikt nie wie, jak je odbieram i nikt tego życia za mnie nie przeżyje. Doradcy znajdą się wszędzie i nigdy nie będzie tak, że każdemu dana sytuacja będzie pasować. Idąc dalej tym tokiem, staram się wyłącznie słuchać ludzi i nie narzucać im tego, co mają robić. Przecież sama tego nie chcę.

Udało mi się odeprzeć sugestie (delikatnie mówiąc) rodziny, żebym swoją karierę związała z wojskiem. Po tłumaczeniach, że nie jest to zdecydowanie mój przepis na zycie, postanowiłam tę kwestię zupełnie zignorować. Tym bardziej, że namowy były wystosowane od osób, które mnie nie znają mimo że łączą mnie z nimi więzy rodzinne.

O ile moi znajomi w kwestię mojej ścieżki zawodowej się nie wtrącają, a wręcz przeciwnie – kibicują, to w kwestii, na przykład, ślubu i jego formy (cywilny, liczba gości ograniczona do minimum, obiad zamiast wesela) niektórzy potrafią się nieźle wcinać. „Zróbcie chociaż małe wesele jak ludzie” Serio? Rozumiem, że obiad po ślubie robią wyłącznie małpy 😀

Tak jak napisałam wyżej – teorię znam, jednak sny nadal pokazują moje obawy. Mogę mieć tylko nadzieję, że im człowiek starszy, tym jest mądrzejszy i w związku z tym z czasem zupełnie nie będę zwracać uwagi ani na ludzi typu „ciocia/wujek dobra rada”, ani na sny 😉

Reklamy

17 uwag do wpisu “55. Sny mnie czasem dobijają.

  1. Ja bardzo długo miałam myśli „będzie wojna, jeśli nie zaproszę tego i tego”, ale od pewnego czasu mam to zupełnie w poważaniu. Kwestia ślubu też jest bardzo indywidualna. W czerwcu byliśmy na ślubie mojej przyjaciółki, gdzie ze znajomych byliśmy my i jedna para, poza nami kilka osób z najbliższej rodziny, obiad w restauracji i tyle. Ceremonia cywilna oczywiście.
    Odnośnie mojego ślubu… nie wiem jaki będzie. Ale nie zamierzam robić tego pod kogoś. To ma być nasz dzień 🙂
    A jeśli chodzi o ścieżkę kariery… trzeba słuchać siebie. Twoje życie, Twoje decyzje!

    Polubienie

  2. Często widzę związek snu z wcześniejszymi wydarzeniami (czasami śmiesznie błahymi), przemyśleniami i obawami.
    A w cudze wybory staram się nie wtrącać, wiem, jak to denerwuje. Można doradzić, gdy ktoś potrzebuje – o ile faktycznie potrzebuje. W kwestii ślubu i wesela czasami ktoś zmienia zdanie, ale to decyzja wyłącznie pary młodej, a znajomi niech się martwią o własne.

    Polubienie

  3. Ja czasami jak o czymś długo my ślę, to wtedy to mi się śni. Ale zużywałam, że częściej pamiętam sny, kiedy mam wolną głowę, czyli np. w weekendy.
    A co do ślubu – mój ślub, moja sprawa. To jest najważniejszy dzień dla państwa młodych i to oni powinni bardzo dobrze się bawić a nie robić wszystko, żeby zadowolić rodzinę. Ale tak nawiasem mówiąc to nie tylko o ślub, ale o całe życie chodzi!

    Polubienie

  4. A mówią,że spełnia się przeciwieństwo snów,więc będzie dobrze 😉 Ale rzeczywiście, sny mają swój głębszy sens,niekoniecznie dosłowny. Te obawy z pewnością będą Ci jeszcze towarzyszyły przez jakiś czas. Ale powinny się zmniejszać. Wiesz,czego chcesz i chcesz to po swojemu robić. Ludzie,którzy nie potrafią uszanować Twojego zdania z pewnością nie należą do tych,których to zdaniem warto się przejmować.

    Polubienie

  5. Ale tak jest zawsze, wszyscy dookoła wiedzą lepiej. Żebyś nie wiem co robiła, to i tak dostaniesz tysiące raz i masę wykrzykników jeśli postanowisz zrobić inaczej. Znam to z autopsji 😦
    Twój ślub jest Twoim ślubem, Twojego życia nie przeżyje za Ciebie ani mama ani brat – taka prawda. Ja dopiero się uczę postępować tak jak chcę, słucham co inni mają do powiedzenia a potem robię swoje. Nie mówię, że nigdy nie słucham rad, czasem warto, ale ważne, aby nie dać sobie wmówić czyichś racji 🙂

    Polubienie

  6. no i prawidłowo! 🙂 nie ma co się słuchac innych, bo to nigdy nic dobrego nie wróży :))
    ja sama już się o tym przekonałam, robię co chcę, żyję jak chce, a niech sobie gadają niech im nie pasuje… jak chcą to niech sobie sami zyją tak jak mi radzą 😀

    Polubienie

  7. Zdecydowanie uważam, że my mamy prawo ingerować w swoje życie. Chociaż wiem, że czasem trudno wyperswadować członkom swojej rodziny swoja ja. Ale patrząc na to ile czasu spędzamy teraz w pracy, jeśli by się robiło to czego się nie lubi i nie czuje się powołania – to chyba by było okropne. Byśmy się dusili w swoim własnym życiu!
    Więc warto podążać swoimi drogami a nie tymi projektowanymi przez bliskich.
    Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s