51. Pomysł na tytuł był wczoraj ;)

bare-1985858_640
źródło

Człowiek zaczyna prawdziwie doceniać weekendy, gdy od poniedziałku do piątku przesiaduje w pracy 😉

Tak, w końcu nastąpił ten dzień, w którym wakacje się skończyły – trzeba zacząć samemu dbać o własny tyłek. Wybrałam pracę, w której najszybciej da się odłożyć nieco pieniędzy, aczkolwiek nie przywiązuję się, bo nie jestem pewna, czy bycie sprzedawcą a tym sensie mi odpowiada. Za to odpowiada mi pewnego rodzaju luz – moi przełożeni to młodzi, zabawni ludzie. Mogę ubrać się, jak chcę, mogę jeść, kiedy chcę – to zdecydowanie plusy 😀

Docelowo chciałam załapać się jakiś fajny staż po moim kierunku studiów. Jednak większość ofert stażu ma takie wymagania, jakby chcieli przyjąć specjalistę, więc muszę jeszcze kilka rzeczy przeszkolić.

Zastanawiam się też, ile zajmie mi dążenie do celu. Sporo jest przy tym roboty – muszę mieć więcej siły („anemik” ze mnie ;)), muszę mieć czystą i zdrową głowę (wewnątrz), no i tak jak wcześniej pisałam – muszę mieć odłożoną kasę. Co to będzie? Wszystko wyjaśnię w odpowiednim czasie 🙂

Teraz znikam cieszyć się słoneczną sobotą, miłego weekendu 🙂

Reklamy

50. Tym razem jest pod górkę…

city-1487891_640
źródło

Uważam, że bycie rodzicem jest trudne. Najpierw dostaje się małe stworzenie i trzeba nauczyć się rozróżnić płacz z głodu od innych płaczów. Dziecko jest coraz starsze, pojawiają się koledzy, koleżanki, zaczyna mieć swoje zdanie. Wychodzi na noc, a rodzic nie śpi. Gdy dziecko choruje, rodzic się martwi. Generalnie chce dla dziecka jak najlepiej.

Jednak czasami te chęci wyrażane są słowami tak bolesnymi, że nie da się wierzyć w dobre intencje. Dziecko, już dorosłe, zastanawia się, co zrobiło źle. Dobre oceny, dobre zachowanie, brak nałogów, chętne do pomocy. Z wadami, jak każde, ale w ogólnym rozrachunku po prostu grzeczne.

Wielkie oczekiwania? Rozczarowanie? Sama nie wiem, o co chodzi. A przecież tak się staram…

Notkę nr 50 chciałam zrobić jakąś specjalną, miłą, ale w głowie siedzi mi sprawa specjalna, ale za to koszmarna, więc przyszłam się po prostu wygadać.

49. Kilka słów o Wrocławiu.

Dziękuję za komentarze pod poprzednią notką – podróż się udała 🙂 No ale po kolei…

Podróż miałam zaplanowaną już kilka miesięcy wcześniej. Luby nie był jeszcze we Wrocławiu, a ja miałam ochotę zobaczyć góry. Stwierdziliśmy, że połączymy obie rzeczy i tak obok Wrocławia, wylądowała również Jelenia Góra. Dwa tygodnie przed wyjazdem dowiedziałam się, że zmarł mój idol. To wydarzenie trochę odbiło się na wyjeździe, a raczej na jego przeżywaniu, bo smutek dalej się jakoś za mną ciągnie. Nie pozwoliłam sobie jednak siedzieć i rozpaczać, starałam zapewnić sobie bodźce, które rozbudziłyby moją ciekawość. Z drugiej strony, nie robiłam też niczego na siłę. W ten sposób udało mi się odpocząć.

Wracając do pierwszego miasta. Luby zajął się poszukiwaniem noclegu. Znalazł pokój w mieszkaniu młodej dziewczyny. I nie byłoby w tym nic ciekawego, gdyby nie to, że właścicielka mieszkania jest posiadaczką psa mojej ulubionej psiej rasy, czyli Shiba Inu 😀 Pieseł jest przeuroczy, nazywa się Buddha, ma rok i dużo chęci do zabawy – jak to młodziak 😉

kolaż1

Wrocław zachwycił mnie swoją architekturą. Nie wiem nawet, jak nazwać ten styl, ale powiedziałabym, że budynki są „niemieckie” – sporo w nich wieżyczek i/lub widocznych cegieł. (Może ktoś się orientuje w tym temacie? :D) Po mieście poruszaliśmy się pieszo, często na czuja, jednak pewnego dnia zdecydowaliśmy się pojechać na wycieczkę z przewodnikiem – środkiem transportu był zabytkowy tramwaj, co nadawało pewnego klimatu.

Miejscem wartym odwiedzenia jest wrocławskie ZOO, a szczególnie Afrykarium. Afrykarium to przepięknie wykonany obiekt, w którym zwierzęta morskie, takie jak żółwie, płaszczki i rekiny, są niemal na wyciągnięcie ręki. W pewnym momencie ludzi otacza tunel wody, a zwierzęta pływają zarówno po bokach, jak i nad głowami zwiedzających. Magia! Przyjemnie było także w zagrodzie dla zwierząt – można było karmić kozy, owce i osiołki. Podobno było to miejsce dla dzieci, ale osobiście nigdy nie odpuszczam możliwości pogłaskania jakiegoś zwierzaka 🙂

kolaż2

Dla miłośników zieleni Wrocław też ma całkiem sporo do zaoferowania. Za Halą Stulecia mieści się Ogród Japoński. Nie jest on duży, jednak jest czym nacieszyć oczy. Jeśli komuś byłoby mało, to tuż za nim położony jest Park Szczytnicki. Za to panoramę Wrocławia można podziwiać ze Sky Tower – najwyższego budynku w Polsce. Przy dobrej pogodzie widać góry, a widok zachodzącego słońca i rozświetlającego się miasta zdecydowanie zachwyca 🙂

skytower

Dla mnie, jako miłośnika transportu szynowego, duże wrażenie (ponownie!) zrobił Dworzec Główny z piękną halą. Ciekawym miejscem jest również Dworzec Świebodzki – zamknięty dla ruchu kolejowego, ale otwarty dla różnych innych aktywności – na przykład na zlot foodtrucków.

Wrocław to dla mnie jedno z miast, które przyjemnie jest odwiedzać co jakiś czas. Piękne i ciekawe – czego chcieć więcej 🙂