40.

SAMSUNG CSC

W tym całym zaganianiu wymyśliłam sobie, żeby napisać jakiś kosmetyczny post. Jakieś tam doświadczenia w używaniu kosmetyków mam i chętnie, co jakiś czas, opiszę Wam moje odczucia w tej materii 😉 Dzisiaj wezmę pod lupę dwie odżywki. Od razu mówię, że na składach średnio się znam, będę pisać po prostu o swoich doświadczeniach czy opinii 😉 Każdą opinię i rady chętnie przyjmę 🙂

Hair Care Repair Expert

Odżywkę kupiłam zaraz po tym, gdy rozjaśniłam sobie włosy. Bałam się, że jeśli moja pielęgnacja włosów będzie oparta wyłącznie na szamponie, kłaki będą suche. Tak się na szczęście nie stało i uważam, że to zasługa tej odżywki. Kosztuje około 20 zł w Hebe, ma piękny, trochę słodki zapach i jest bardzo wydajna. Włosy są po niej miękkie i pachnące. Nie zauważyłam, aby ten produkt miał jakieś działanie obciążające. Mały minus za to, że nie widziałam jej nigdzie poza Hebe.

Pantene Pro-V Color Protect

Odżywki do włosów to rzeczy, które najczęściej wiozę do rodziców, a potem zapominam je stamtąd zabrać. W takich okolicznościach zakupiłam w Biedronce odżywkę z Pantene. Cena 10-12 zł, nie pamiętam dokładnie. Zapach produktu odbieram jako typowy dla tej marki kosmetyków. Działanie? W porównaniu do poprzedniego produktu – słabe, a jeśli trzymać się instrukcji, która nakazuje zaaplikować na włosy i po chwili spłukać, to działanie jest dosłownie znikome. Plus dałabym za dostępność, bo przypuszczam, że można ją kupić w każdej drogerii i w supermarketach.

Podsumowując:

Hair Care Repair Expert – 4+/5

Pantene Pro-V Color Protect – 2/5

Do włosów używam jeszcze maski, a do skóry głowy peelingu. A co Wy polecacie do pielęgnacji włosów? 🙂

39.

cerkiew

Dawno nic nie pisałam, a to oznacza, że dawno nie miałam aż tak wypełnionych na maxa dni 😉

W weekend pojechałam na komunię do brata mojej chrześnicy nr 1. Zazwyczaj jestem sceptycznie nastawiona do rodzinnych spotkań, ale akurat te było całkiem przyjemne. Nie było wyłącznie siedzenia przy stole – pojechaliśmy także pozwiedzać okolice, w których ostatnio spędzaliśmy czas w dzieciństwie. Z wypadu pochodzi zdjęcie na początku notki. Cerkiew znajduje się w Hrebennem, wsi znajdującej się w województwie lubelskim, tuż przy granicy z Ukrainą. Udaliśmy się także do pobliskich Siedlisk, by podziwiać kapliczki na wodzie oraz do Bełżca, w miejsce dawnego obozu zagłady. Pogoda nam dopisała, towarzystwo również. Czasem z rodziną  wychodzi się dobrze nie tylko na zdjęciach 🙂

Po 7 latach zdecydowałam, że w końcu jest okazja, by przedstawić babci mojego Lubego 😀 Czemu tak późno? Tutaj akurat po prostu tak wyszło – co do babci nie miałam żadnej wątpliwości, że Lubego polubi, ale gdy przybywałam z wizytą do niej, akurat z Lubym się jakoś nie zgrywało. Przy okazji powiem, że niektórzy członkowie mojej rodziny często mają jakieś „ale” do wszystkich dookoła, więc moje życie prywatne trzymałam daleko od ich wrednego nosa 😉

Wczoraj miałam dwa ostatnie egzaminy w moim studenckim życiu. Z jednej strony cieszę się, że zostały mi tylko poprawki w magisterce. Z drugiej zaś czuję, że pewien etap w moim życiu się kończy i nie wiem jeszcze, czy mi się to podoba. Lubię się uczyć, lubię czuć, że mój mózg pracuje, lubię poczucie, że starałam się i finalnie osiągnęłam swój cel. Chyba tylko studia wywoływały we mnie determinację, której próżno szukać w innych dziedzinach życia (chociażby w aktywności fizycznej ;)). Nie wiem, czy w pracy da się znaleźć możliwości rozwijania siebie? Wiecie coś o tym? 😉

Idę sprawdzić, co u Was słychać, miłego weekendu 🙂

38.

SAMSUNG CSC

Powyższe zdjęcie zostało wykonane w poprzedni piątek. Wtedy jeszcze było ciepło, do Łazienek dojechałam rowerem. A potem… Pogoda się zepsuła, a wczoraj prószył śnieg 🙂

Z racji tego, że chciałam tu coś napisać, a nie bardzo wiedziałam o czym, stwierdziłam, że sobie „pofaktuję” o studiach 😀 Kilka osób pytało mnie o kierunek i inne rzeczy, więc niech te informacje widnieją sobie w notce 😉

  1. Studiuję zarządzanie i dowodzenie, a jako specjalizację wybrałam zarządzanie zasobami ludzkimi.
  2. Temat mojej pracy magisterskiej brzmi: Czynniki motywujące maszynistów Szybkiej Kolei Miejskiej. Licencjat pisałam za to o analizie ryzyka występowania zagrożeń naturalnych na terenie Polski.
  3. Bardziej zadowolona jestem z poprzedniej pracy, ale cieszę się, że do obu prac mogłam wpakować swoje zainteresowania.
  4. Miałam studiować geografię, ale w końcu zdecydowałam się na zarządzanie.
  5. Lubię swój kierunek, ale na początku nie było tak dobrze. Pierwsze dwa tygodnie przepłakałam, bo nie chciałam mieć matematyki i historii na studiach 😀
  6. W sumie miałam z 5 matematycznych przedmiotów i niemal wszystkie polubiłam.
  7. Moje ulubione przedmioty to operacje i techniki operacyjne, zarządzanie w sytuacjach kryzysowych i zarządzanie strategiczne.
  8. Zupełnie nie polubiłam historii wojen i logiki.
  9. Udało mi się dostać stypendium dla najlepszych studentów.
  10. Studia są dla mnie miłą odmianą po liceum. Pokazały mi, że uczenie się, to jeden z priorytetów w moim życiu.
  11. Moja uczelnia znajduje się w lesie.
  12. Do uczelni dojeżdżam około 50 minut.
  13. Nigdy nie uczyłam się całą noc. Dla mnie ta pora jest wyłącznie do spania.
  14. Przede mną jeszcze zaliczenia 3 przedmiotów, ale póki co nie miałam żadnej poprawki.
  15. Mój kierunek absolutnie nie jest wojskowy (co smuci moją mamę, a mnie zdecydowanie nie :D).
  16. Z obrony licencjatu pamiętam tylko to, że wchodziłam do sali. Co stres robi z ludźmi…;)
  17. Wolę egzaminy pisemne od ustnych.
  18. Nigdy nie umiałam ściągać i na studiach też się tego nie nauczyłam 😀
  19. Raz przysnęłam na wykładzie ze statystyki opisowej. Siedziałam w pierwszym rzędzie…;)
  20. Jeden z egzaminów pisałam na „wkurwie” 😀 Jedna ze znajomych tak mnie maglowała o podpowiedź, nie dając mi nic napisać, że zastanawiałam się, czy na nią krzyknąć, czy ją uderzyć 😀

A Wy studiujecie? Wybieracie się na studia? Studiowaliście? Opowiedzcie coś o tym 🙂 Miłego dnia 🙂

37.

tumblr_opa9gmcyfy1rkuullo1_500
źródło

Przez cały długi weekend patrzyłam, głównie na instagramie, jak moi znajomi sobie podróżują. Góry, morze, rodzinne okolice. Na początku trochę zazdrościłam, ale teraz w ogóle nie żałuję tego, że zostałam w Warszawie. Dzięki temu udało mi się skończyć pracę magisterską! 🙂 Teraz czas na kwestie edytorskie i można śmiało dać ją do sprawdzenia promotorowi.

Poza tym, dobrze mi zrobiło siedzenie samej. Luby pojechał w rodzinne strony, współlokator również. Przez prawie 4 dni miałam mieszkanie tylko dla siebie. Spokój, cisza, maksymalnie skupienie na pisaniu. Cieszę się, że mam to za sobą.

W natłoku codziennych obowiązków człowiek nie zauważa tego, jak szybko mija czas. Jutro mój „mały” brat zaczyna egzaminy maturalne. Wciąż wydaje mi się, że ma dopiero 16 lat…;) W każdym razie – trzymam kciuki za niego i pozostałych maturzystów.

Też macie tak, że istnieje u Was jakaś rzecz, może część garderoby, którą moglibyście kupować cały czas? Mam tak z butami. Co jakiś czas potrzebuję kolejnych 😀 Chociażby miały to być kolejne trampki. Jak się okazuje, w tym roku udało mi się wytrzymać 4 miesiące bez zakupu obuwia. I dłużej nie da rady, bo już sobie upatrzyłam te (kolejne) jedyne 😉

Jak Wam minęła Majówka? 🙂