28.

Naprawdę chciałabym skreślić tę piosenkę, tak jak robi to większość fanów Linkin Park, ale nie mogę. Tekst ma świetny, a chociaż w warstwie muzycznej czegoś mi brakuje, to nie potrafię tego utworu wyrzucić z głowy.

Why is everything so heavy?

Mam specyficzny problem – gdy mam zajęcia na 8 (wtedy z wyra zwlec muszę się o 5.30), w 90% przypadków nie jestem w stanie się wyspać. Nawet gdy położę się o 20. Wczoraj udało mi się zasnąć przed 21. Jakość snu miałam dobrą – gdy się zbudziłam , odkryłam ze zdumieniem, że się wyspałam. Odkryłam też coś innego – że nawet nie ruszyłam głową, a widziałam, że świat przed oczami mi wiruje. I to też wyjaśnia, czemu po 10 siedzę i piszę notkę, zamiast siedzieć na wykładzie 😉 Żeby było „śmieszniej” – wykłady są obowiązkowe 😀 Także szalony, wirujący świat wciąż mam przed oczami i mam nadzieję, że w końcu mi to przejdzie. Tylko zastanawiam się – czemu akurat dzisiaj?

Pisałam w poprzedniej notce, że nauczyłam się już trochę cieszyć z drobiazgów i aż tak się nie przejmować. I dobrze wiem, że sytuacja nie jest tragiczna, nie histeryzuję 😀 Słuchając piosenki myślałam sobie o tym, że nawet najbardziej spokojnego optymistę szlag czasem trafia. Gorszy dzień. Gorszy tydzień. Kiepski miesiąc. Człowiek stara się nie oszaleć, zbiera się do kupy.

W takich chwilach zawsze sobie powtarzam, że przecież nie może być wiecznie źle. Coś się w końcu zmieni na lepsze – albo sytuacja, albo ja sama. I trochę nie rozumiem osób, które, co by się nie działo, zawsze zajmują się szukaniem dziury w całym.

Jak sobie radzicie z gorszymi chwilami? 😉

Reklamy

21 uwag do wpisu “28.

  1. W poniedziałek zdarzył mi sie taki własnie dzień, nawet nie wiem dlaczego, może to przesilenie wiosenne?
    Na ogół pomaga spotkanie z kimś, w czyim towarzystwie dobrze sie czujemy, można pośmiać sie, pogadać, zjeść coś dobrego itd. Chyba każdemu takie dni sie zdarzają…pomagają też witaminy, najbardziej podobno witamina D, zaczęłam łykać 🙂
    A piosenka fajna 🙂

    Polubienie

  2. Te gorsze dni potrzebne są jak cukier do gorzkiej herbaty. Usunięcie ich z życia zaburzyło by całą równowagę i istotę życia 🙂 Więc jak sama napisałaś, to, że dziś jest gorzej, nie znaczy, że tak będzie cały czas. Głowa do góry i żyjmy, nawet w te gorsze dni 🙂

    Polubienie

  3. moze spróbuj trochę zwolnić, odpocznij, czasem pozwól sobie na lenistwo. Życie masz tylko jedno, skoro Twój organizm mówi „halo, coś nie tego” to posłuchaj go, serio…

    Polubienie

  4. pomagajmy tym gorszym chwilom przeminąć 😉 ja zawsze staram się intensywnie czymś zająć, najlepiej, jeśli to ma bezpośredni związek z moimi strapieniami 😉 musimy brać życie w swoje łapy i się nim cieszyć 😀

    Polubienie

  5. Jak mnie dopadł taki depresyjny humor na początku lutego, to trzymało mnie ze 2 tygodnie. Nic z tym nie robiłam – chodziłam do pracy, po pracy leżałam całymi popołudniami, unikałam ludzi, którzy chcieli mnie pocieszać, chodziłam na spacery ze słuchawkami w uszach i przy niesprzyjającej pogodzie, aż któregoś dnia rano obudziłam się i stwierdziłam, że dziś jest dobrze. Tak po prostu.

    Polubienie

  6. Powiem szczerze, że w ostatnim czasie nie radzę sobie kompletnie z gorszymi chwilami. Dawniej wystarczyła ulubiona piosenka, książka lub film i nieco pomagało, teraz staram się pocieszać właśnie myślą, że przeciez wiecznie nie może być źle.

    Polubienie

  7. Kiedyś zdecydowanie nadawałam gorszym chwilom zbyt wielkie znaczenie, że tylko mnie spotykają, że jakieś niepowodzenie definiuje całe moje życie. Nieco się zmieniam. Każdy ma gorszy dzień, zły nastrój, pogoda na niego źle wpływa, ktoś mu dokuczył. Ok, przyjmuję to, już nie analizuję całymi godzinami czemu znów mnie dopadło. Robię coś dla siebie, odciągam uwagę i robi się nieco lepiej.

    Polubienie

  8. O a ja ostatnio nie mogę spać, ale o dziwo jestem nawet całkiem na chodzie w dzień. A co do gorszego dnia, to pomyśl za będzie lepiej. Weź głęboki oddech i przetrwaj te gorsze chwile. Czasami pomaga kawa lub wino z przyjaciółką, oczywiście w pełnym tego słowa znaczeniu, wygadania się i spojrzenie na pewne sprawy z innej perspektywy. Trzymam kciuki, żeby się udało!

    Polubienie

  9. W Lublinie w kawiarni nie byłam. Chciałam, ale nas nie wpóścili. Byliśmy w Lublinie z Majką. Mimo, że powiedziałam im, że diecko jeszcze nie chodzi (więc nawet nie podejdzie do kota), i nie zareaguje jakoś specjalnie głośno (bo wychowana z 3 kotami, więc to żadna nowość), to kategorycznie powiedzieli nam, że dziecko nie ma wstępu. Trochę przykre, bo przecież ja wiem jak się obchodzić z kotami i gdyby mała zrobiła się marudna, to wyszłabym, żeby nie męczyć zwierząt… Więc pewnie nie będzie więcej okazji, bo nie planuję kolejnej wycieczki do Lublina póki co.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s