19.

SAMSUNG CSC

Jak po świętach? Byłam pewna, że będą mi się dłużyły, a minęły zdecydowanie za szybko. Między świętami a Sylwestrem zaplanowałam sobie pisanie pracy, oby coś z tego wyszło 😀

Zbliża się nowy rok, a stary dobiega końca, wypadałoby coś podsumować. W końcoworocznym okresie lubię porozmyślać nad tym, co się zdarzyło – uśmiechnąć się, wyciągnąć wnioski. A więc do rzeczy.

Ludzie

W tej kategorii zdecydowanie na plus. Zacznę od tego, że dwie osoby odsunęłam do kręgu zwykłych znajomych. Powód? W jednym przypadku zupełny brak zainteresowania relacją, w drugim zaś odkryłam po kilku miesiącach, że zadawałam się z kimś bardzo toksycznym. Do kolejnych dwóch osób wędrują tytuły Największych Niespodzianek 2016 roku. Pierwsza sprawa – byłyśmy blisko w liceum, potem z dziwnego powodu zrobił się koniec znajomości. Gdy kilka dni po swoich urodzinach dostałam wiadomość od tej osoby, siedziałam i płakałam. Było mi głupio, że zachowywałam się jak się zachowywałam, a z drugiej strony poczułam ogromną ulgę, że jest już w porządku. Druga sprawa była bardziej skomplikowana. W skrócie – ja, Luby, jego była i moja ogromna zazdrość. Co z tego wyszło? Mam nową dobrą koleżankę 🙂 Wielką głupotą z mojej strony była ta cała niechęć, a lekarstwem na nią okazało się być zwykłe spotkanie 😉 W moim związku dzieje się naprawdę dobrze, nawet nie wiem, co więcej napisać na ten temat 😀 Jest cieplutko, jest milutko, jest wsparcie, chwilami jest gorąco z kłótni i z innych rzeczy(:D), jest mnóstwo rozmów… Mogłabym wymieniać w nieskończoność 😉

Uczelnia

Skończyłam I rok magisterki, zaczęłam drugi. Idzie mi całkiem dobrze, nie mam na co narzekać 😉

Muzyka

W tym roku zaliczyłam 2 koncerty – w styczniu Three Days Grace, a w październiku happysad. Miałam w planach kilka innych imprez, ale na przeszkodzie stanęły niesprzyjające terminy i brak funduszy.

Podróże

Udało mi się zwiedzić dwa miasta, w których dotychczas byłam tylko przejazdem – Poznań i Łódź. Ciągle doskwierała mi tęsknota za morzem i górami – człowieka ciągnie tam, gdzie jego umysł się uspokaja.

W minionym roku działo się też całkiem sporo złych rzeczy, ale zauważyłam, że zmieniło mi się nastawienie – zamiast siedzieć i cały czas je przeżywać, skupiam się na dobrych chwilach. Tak jest o wiele lepiej 🙂

A Wam jak minął rok? 😉

Życzę Wam dużo uśmiechu, spełnionych marzeń i niezapomnianych chwil w nowym roku. Miejcie siłę, aby wkurzyć złe momenty, bawcie się, poznawajcie ludzi i spędzajcie dużo czasu w ulubionym towarzystwie 🙂 

18.

SAMSUNG CSC

Jeśli chodzi o media społecznościowe, to ostatnio jestem mocno w czarnej dziurze. Kolosy, wyjazdy i tak to wyszło. Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny, do każdego zajrzę w wolnej chwili. A teraz, korzystając z wolnej chwili chciałabym złożyć Wam życzenia 🙂

Czytelnicy,

Życzę Wam wspaniałych, świątecznych momentów z tymi, których kochacie, świetnych prezentów, uśmiechów na twarzach, pysznych potraw i zero jakichkolwiek brzusznych dolegliwości 😉 Jeśli czujecie atmosferę Świąt, to oby Was nie opuściła, a jeśli jej nie czujecie, to niech ta świąteczna magia chociaż na chwilę do Was zawita. Odpoczywajcie, cieszcie się sobą i pełni zapału szykujcie się na Sylwestra! 🙂 

Wesołych Świąt! :*

17.

Dzisiaj odpowiem na pytanie Magdy tzn. jak było na chrzcinach 😀 Czekałam trochę z notką, bo miałam nadzieję, że zdjęcia z tego wydarzenia pojawią się nieco szybciej, jednak pokażę co nieco w następnym tygodniu.

Wracając do odpowiedzi – na chrzcinach było w porządku. Moja chrześnica to najbardziej grzeczne dziecko pod Słońcem. Nie obudziła się podczas obrzędu polewania wodą, a przez 2 dni w ogóle nie słyszałam, żeby płakała. Jeśli już coś chciała, to krzyczała „e!”^^ O pięknie dziecka nie będę mówić, bo dla mnie dzieci tak mniej więcej do 4 miesiąca nie są zbyt śliczne, a potem różnie bywa 😉 Mała ma 3 miesiące tak dla ścisłości.

Przyjęcie po chrzcinach było organizowane w restauracji. Gości przybyło łącznie około 40, wliczając już dzieci. A skoro o dzieciach mowa… One chyba nigdy się nie męczą. Soundtrack przyjęcia to takie hity jak „Puszek okruszek”, „Co powie tata?” i co jakiś czas odgłosy pękających balonów. Widziałam się z rodzicami, braćmi i resztą rodziny, obok siebie miałam Lubego, więc nie miałam powodów do narzekania.

Jak pisałam poprzednim razem, miałam zagwozdkę dotyczącą prezentu. Pierwszym prezentem była podwójna ramka – jedną część zajmował aniołek, a drugą modlitwa. Potem wymyśliłam sobie tort z pieluszek – gdyby nie Mała, nie dałabym rady go zrobić (każdy ma talenty i antytalenty…).

wp_20161209_20_30_28_pro
Zdjęcie wyłącznie pokazowe, nie sugerować się tosterem! 😉 

W środku ukryte były: 2 razy bodziak, kubek niekapek, smoczek, skarpetki, oliwka, szampon i krem. Pieluszki to te firmy Pampers, rozmiar 2. Wolałam wręczyć coś tego typu niż kupować tak dziwne rzeczy jak złote/srebrne smoczki/łyżeczki wysadzane kamieniami/kryształkami.

Jak się czuję jako chrzestna? Jest mi bardzo miło pełnić tę funkcję kolejny raz 😉 Mam nadzieję, że z Lenką uda mi się jakoś dogadać w przyszłości. Tak, martwię się tym trochę, bo nie należę do osób, które rozpływają się nad maluchami. Z drugą moją chrześnicą chyba idzie mi dobrze – wszyscy mówią, że jest po mnie wielką kociarą 😀

Ostatni weekend przed świętami się zaczął, a dla mnie nadal oznacza to naukę i skrobanie tej nieszczęsnej pracy 🙂 Miłego dnia! 🙂

16.

6tag_071216-101144

Byliście grzeczni? Mikołaj do Was przyszedł? Co ciekawego dostaliście? 😉 Z okazji Mikołajek dowiedziałam się, jak bardzo różne są zwyczaje w tym dniu w zależności od regionu/rodziny. Moi rodzice zostawiali mi i moi braciom prezenty przy/pod łóżkiem. Za to Mała ostatnio powiedziała, że u nich prezenty lądują w butach. Jak jest u Was?

Dalej… Weekend u mnie stoi pod znakiem chrzcin! Ponownie zostanę chrzestną, tym razem małej Lenki. Całkiem ciekawą kwestią było poszukiwanie prezentu, ale o tym opowiem po wydarzeniu 😉 Chrzciny odbywają się 180 km od Warszawy. Gdy sobie to uświadomiłam, stwierdziłam, że przydałby się… samochód. Tak, moje własne auto. Nie posiadam go, bo miasto jest dobrze skomunikowane, a bez sensu, żeby samochód był używany raz na miesiąc. Rozwiązanie – blablacar 😀 Trochę słabo, że wprowadzili opłaty, ale jeśli mam wybierać między autem, a busem, to wybieram pierwszą opcję.

Napisałam 2 strony magisterki i wiem, że to cudownie za mało, więc kolejny weekend zdecydowanie należy do uczelni. Nie wierzę, że to już ostatni rok, przecież jestem jeszcze młoda…;)

Piątek dzisiaj, więc życzę Wam miłego weekendu! 🙂

15.

Powiem Wam, że wstawiałam post „na czuja”, wręcz obawiałam się, że będzie średnio z odzewem, ale… Jestem mile zaskoczona, jak mogłam w Was nie wierzyć? 😀 Co człowiek, to inne zdanie. W ogóle wydaje mi się, że blogujący potrafią się wypowiadać z pełną kulturą w przeciwieństwie do wielu użytkowników facebooka…;)

wp_20161202_12_14_06_pro1

December – please be good to me.

Widzę te zdanie i z chęcią zmieniłabym je na: bądźmy dobrzy dla siebie samych. Koniecznie musi przyjść nowy miesiąc, aby coś zmieniło się na lepsze?

Sama zastanawiam się, jak będę mogła spojrzeć na grudzień pod koniec roku. Na razie minął tylko dzień z kawałkiem, a ja zauważyłam kilka rzeczy. Pod poprzednią notką trwała dyskusja o dzieciach i samotności. Czasy się zmieniają, ale radość najmłodszych ze śniegu nigdy 😀 Patrzę właśnie przez okno na boisko i widzę jak maluchy rzucają śnieżkami, robią aniołki i ślizgają się. Nawet z tej odległości widać radochę. Zamiast cieszyć się śniegiem, od wczoraj myślę z ulgą tylko o tym, że dzięki traperom udaje mi się w miarę pokonać nieodśnieżone ścieżki. Wczoraj widziałam się z D. – śnieżyło wtedy baaardzo, więc pomyślałam, że gdy wrócę do mieszkania, zrobię sobie kąpiel. Wytrzymałam 5 minut. Naprawdę starałam się przekonać do tej formy relaksu, nie wyszło.

Więc gdyby dzisiaj kończył się grudzień, zapamiętałabym go pod znakiem śniegu, traperów i zerowej przyjemności z kąpieli 😀

Za to mój współlokator zmienił wystrój swojego pokoju na świąteczny i tak się tym cieszył – urocze, no! 🙂 W ostatnich latach nastrój świąt gdzieś mi uciekł, więc chciałabym jakoś przywołać go z powrotem, przynajmniej będąc w Warszawie (później przejadę 250 km i wszytko pójdzie w *****). Lampki będą dobrym wyjściem, bo nie mam miejsca na choinkę.

Post mi wyszedł jakiś dziwny, to dlatego, że: chce mi się spać, nucę ciągle „Let is snow” i myślę o bałaganie w pokoju. Zatem zapytam się Was: lubicie grudzień tak w ogóle? 😉