4.

ladybug
źródło

Muszę przyznać, że dawno nie korzystałam z innej przeglądarki niż Google Chrome, ale musiałam przełączyć się na Internet Explorer^^ Powód? GC ma jakieś schizy z bezpieczeństwem i niekoniecznie chce mi pozwolić na dostęp do mojego własnego miejsca w sieci. Nie to nie, łaski bzy.

W notce nr 1 napisałam, że cały lipiec siedziałam i się uczyłam. Miesiąc siedzenia przy jednej rzeczy to dla mnie ewenement. Cierpliwość ma jednak swoje granice i stwierdziłam, że chcę do pracy, najlepiej fizycznej. Chciałam się namachać (jakkolwiek dziwnie to brzmi xD), poruszać. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że moja motywacja do ćwiczeń jest gdzieś zakopana i coś długo nie mogę jej znaleźć. Dlatego uznałam, że praca fizyczna na rozruszanie będzie idealna, zaczęłam więc takiej poszukiwać. Jedna z ofert wydawała się w porządku, dopóki nie wyszło na wierzch, że do pracy będę musiała wstawać po 3 – trochę przesada w sytuacji, w której nie jestem zmuszona brać pierwszą dostępną pracę. Grzebałam dalej w ogłoszeniach i znalazłam – wykładanie towaru w sklepie spożywczym na literę B 😀 Tak, to dlatego na początku notki wisi zdjęcie uroczego stworzonka. Dlaczego akurat ta oferta – do pracy miałam 15 minut autobusem, a nie 1,5 h 🙂

Po pierwszym dniu nie czułam nóg, za to później było już całkiem znośnie pod tym względem. Współpracowników miałam bardzo w porządku, praca też skomplikowana nie była – kilka zasad układania towarów, sprzątanie pustych pudełek, no i przy okazji pomaganie klientom (-„Dzień dobry, gdzie jest mleko?” – „Za panią :)”, – „Ojej, przepraszam…” :D). Trudne za to było podniesienie niektórych towarów wyżej niż na wysokość ramion. W rękach mam tak mało siły, że nie jestem w stanie zrobić jednej pompki, chociaż bardzo bym chciała. Wyobraźcie sobie, że w jednym pudle macie ze 30 opakowań makaronu spaghetti – to jest naprawdę ciężkie.

Oddzielny akapit należy się klientom. W 99% to bardzo fajni ludzie. Jedni, widząc, że coś niosę, przytrzymywali mi drzwi od lodówki. Drudzy za pomoc bardzo wylewnie dziękowali i życzyli miłego dnia. Jeszcze inni byli bardzo rozmowni. W pamięci została mi starsza pani, która opowiadała mi suchary, żeby mi się miło pracowało 😉 Jest też 1% klientów. Trafił mi się pan (pastor jak się później dowiedziałam), który zrobił awanturę, bo według niego etykieta do margaryny powinna wyglądać inaczej. Nie bardzo mnie zdenerwował, raczej wprawił w osłupienie – że też ludzie mają tego typu problemy…

Nie zauważyłam też, by praca w tym sklepie była taką, która uwłacza człowiekowi. Żaden z pracowników nie skarżył się na płacę albo godziny pracy. Nadal nie mogę się nadziwić, że zdarzają się np. rodzice, które straszą dzieci pracą w tym miejscu, jeśli nie będą się uczyć. Jestem pewna, że po takich tekstach od rodzicieli trudno będzie im wykrzesać szacunek do pracy innych ludzi.

A jeśli chodzi o pracę, to prawdziwa rewolucja w jej szukaniu czeka mnie już za niecały rok – co ze sobą zrobić po studiach, w którym pójść kierunku? Marzenia marzeniami, trzeba brać trochę pod uwagę rzeczywistość.

A jak jest u Was? Pracujecie? Jak Wam się podoba Wasza obecna praca? A jeśli nie jesteście pracownikami, to gdzie chcielibyście pracować? 😉

Reklamy

8 uwag do wpisu “4.

  1. O pracy w B słyszałam dobre rzeczy, w sensie płacy i ogólnie warunków, ale pewnie wiele zależy też od konkretnego sklepu 🙂
    Też jestem nieraz tą panią pytającą o mleko stojąc nie tyle tyłem do niego, co przodem:D

    Polubienie

  2. Praca to praca, bez względu czy w sklepie czy korporacji. Ja obecnie pracuję jako księgowa, a jak parę razy wspomniałam w domu, że chcę zmienić pracę albo dorobić w barze jako kelnerka w weekendy to wielkie halo, bo „JAK TO KSIĘGOWA NA KELNERKĘ”, a no normalnie – nie rozumiem o co im chodzi.

    ____
    Tak, fotki cykamy do samego końca miesiąca! 😀

    Polubienie

  3. Firma na „b” po kilku aferach bardzo się stara poprawić swój PR-podwyższając pensje, rozbudowując dodatki, np. dla dzieci…Zresztą po wprowadzeniu 500+ dużo kobiet odeszło, więc pewnie starają się inne przyciągnąć:-) Tak czy inaczej, dobrze, że się tam odnalazłaś. Ja z wielu względów bym nie mogła. A jak u mnie z pracą jest, pewnie wiesz-nadal szukam, ale nie wiem, gdzie i czego. Chciałabym coś ruszyć do przodu, ale zupełnie nie wiem jak:-/

    Polubienie

  4. Ja przez przypadek znalazłam tę pracę, w której pracuje do dziś i jestem zadowolona. Oczywiście jak w każdej pracy zdarzają się gorsze dni, ale nie narzekam.
    Myślę, że to dobrze, że pracujesz w takim miejscu, później będziesz miała odniesienie do innych prac i zobaczysz co jest dla Ciebie najlepsze. W USA jest tak, że każdy student gdzieś pracuje w kinie, kawiarni, ale dzięki temu nie bierze pieniędzy od rodziców i stara się znaleźć coraz lepszą pracę.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s